O co zapytać, zanim dopuścisz AI do klienta

Duża firma, która wyśle klientowi coś błędnego, ma na to proces: szablon przeprosin, osobę, do której obowiązków to należy, i tylu innych klientów, że incydent jest błędem zaokrąglenia. Firma pięcioosobowa ma jedną reputację, miasto, które rozmawia, i strumień poleceń będący zarazem jej budżetem marketingowym.

Ta asymetria powinna zmieniać sposób, w jaki mała firma ocenia każde oprogramowanie piszące do klientów — a nie tak się te narzędzia zwykle pokazuje.

Czy cokolwiek wychodzi bez obejrzenia przez człowieka?

Jedyne pytanie, które naprawdę się liczy, i odpowiedzią powinno być zwyczajne nie.

Przygotowywanie szkiców jest miejscem, gdzie leży prawie cała wartość: napisana wycena, wystawiona faktura, ułożone ponaglenie. Wysyłanie jest miejscem, gdzie leży prawie całe ryzyko, i oszczędza sekundy. Produkt upierający się przy automatyzowaniu wysyłki optymalizuje zły koniec i wypada zapytać, dlaczego.

Co się dzieje, gdy pomyli się w cenie?

Nie czy — kiedy. Model czytający wątek mailowy czasem źle odczyta zakres, przeoczy warunek albo wyceni według złego porównania.

Właściwa odpowiedź obejmuje pokazanie toku rozumowania: z których wcześniejszych zleceń wyceniał, co założył o zakresie i czego nie był pewien. Liczby bez uzasadnienia nie da się sprawdzić w dziesięć sekund, a wszystko, czego nie da się sprawdzić w dziesięć sekund, prędzej czy później zostanie zatwierdzone bez przeczytania.

Gdzie trafiają dane klientów?

Każda czytana wiadomość to dane klienta, a spora ich część jest poufna — adresy, terminy, ile ktoś zapłacił, czasem przez co przechodzi.

Warto zapytać wprost: który dostawca to przetwarza, czy dane opuszczają kraj, czy są przechowywane i czy służą do trenowania czegokolwiek. Mgliste odpowiedzi w tym miejscu są informacją, a w świetle RODO to firma używająca oprogramowania odpowiada za ten układ.

Czy da się sprawdzić, co system zrobił w zeszłym tygodniu?

Małe firmy odkrywają problemy późno, bo nikt nie patrzy na bieżąco. Zapis tego, co przygotowano, co zatwierdzono, co zmieniono przed wysłaniem i co odrzucono, zamienia złą niespodziankę w coś, co widać, jak narasta.

To także jedyny sposób, żeby wiedzieć, czy narzędzie pomaga. Jeśli większość szkiców wymaga ciężkiej przeróbki, kosztuje czas zamiast go oszczędzać, i chcesz to widzieć, a nie tylko czuć.

Co się stanie, gdy przestaniesz płacić?

Pytanie niewygodne. Jeśli system trzyma historię klientów, wyceny i faktury, to przerwanie oznacza albo eksport do czegoś gorszego, albo zostanie, bo odejście jest zbyt drogie.

Zapytaj, co zawiera eksport, w jakim formacie i czy obejmuje uzasadnienia i dokumenty, czy tylko wiersze. Odpowiedź mówi Ci, czym naprawdę jest ta relacja.

Wersja, do której zobowiązujemy się sami

Wszystko, co wychodzi, jest szkicem. Uzasadnienie jest pokazane obok wyniku. Dane leżą w bazie, którą kontroluje firma. Każde działanie jest zapisane tam, gdzie właściciel może je przeczytać. A eksport jest kompletny, bo oprogramowanie jest otwarte, a baza należy do firmy.

Nic z tego nie jest wspaniałomyślnością. To minimum dla oprogramowania, które pisze w Twoim imieniu do ludzi, którzy Ci płacą.